29 grudnia 2017

[30] Świeżo po: "Dwa Serca" Sandi Lynn


"Jest miłość, która boli. I jest miłość, która koi ból."
Dwa serca - Sandi Lynn
Tytuł: Dwa Serca
Autor: Sandi Lynn
Wydawnictwo: Amber
Gatunek: Litera obyczajowa i romans. 
Ilość stron: 195


Recenzja: 
Czy kiedykolwiek byliście w kimś zakochani lecz ta osoba Was odrzuca? 

Niestety tego fatalnego uczucia czy doznania jak zwał tak zwał doświadcza Liam Wyatt. Brat głównego bohatera z tomu pierwszego, a mowa o "Dwie miłości". Liam jest wspólnikiem brata i znacznie różni się od Oliviera, od samego początku poznajemy go jako pogodną osobę bez balastu z przeszłości. Jedyne co go wprowadza w stan smutku to to, że nie może znaleźć kobiety dla, której jego serce zabije mocniej - spotykał wiele przelotnych romansów ale wszystkie po pierwszym razie się kończyły. 
Na jego drodze pojawia się młoda i inteligenta prawniczka Avery Lewis - która właśnie takowy bagaż doświadczeń niezbyt przyjemnych z przeszłości posiada. Avery została niejednokrotnie porzucona przez mężczyzn i przez to zbudowała wokół siebie mur przez który nie dopuszcza żadnego faceta. 

Czy Liam zdoła rozwalić mur Avery?

Niestety więcej nie mogę Wam zdradzić ponieważ tak jak w pierwszej części ta również jest cieniutka jak struna i jest w niej niewiele akcji, a ogromnym zarysem fabuły mogłabym Wam powiedzieć wszystko. Resztę pozostawiam Wam jeśli tylko będziecie chcieli się zapoznać z tą pozycją.

Czy ta część jest lepsza od poprzedniczki, której wystawiłam słabą opinię? Niestety dla mnie była gorsza, książkę czytało mi się zdecydowanie gorzej. Troszkę odczułam, że się z nią męczyłam lecz chciałam ją już dokończyć ponieważ objętościowo jak wspomniałam jest cienka.

Odniosłam odczucie, że książka ta jak i poprzednia jest napisana na jedno kopyto, a mowa tutaj o tym, że pojawia się osoba pokrzywdzona przez przeszłość, która jest niedostępna dla płci przeciwnej i druga osoba, która chce się zbliżyć. Te same schematy tylko postacie inne i fabuła mimo wszystko się różni.

Według mnie pojawiło się więcej scen erotycznych, a ich ilość nie była potrzebna w tej książce, autorka mogła zdecydowanie pozostać przy mniejszej ilości. Przyłapałam się na tym, że po prostu omijałam te sceny.

Tak jak również wspomniałam w recenzji pierwszego tomu jak i kilka razy tutaj objętość książki daje wiele do życzenia, dla mnie to zdecydowanie za mało na rozwinięcie jakiegokolwiek wątku. Takie krótkie książki, które lecą z wydarzeniami jak z bicza są dla mnie hmm.. jakby płytkie.
Bohaterowie byli dla mnie "tacy sobie" nie zaciekawili mnie i tyle powiem tylko na ten temat.


Podsumowując tą jakże krótką pozycję jak i krótką recenzję: książki raczej nie polecam, chyba że macie chęć na przeczytanie bardzo przeciętnej książki. Bohaterowie są nijacy, pojawia się zbyt dużo scen erotycznych, które rażą. Ogólnie książka napisana schematem i na jedno kopyto do poprzedniczki. Raczej nie polecam. 


Ogólna ocena: 5/10 

26 grudnia 2017

[29] Świeżo po: "Dwie miłości" Sandi Lynn


"Miłość rodzi miłość, nawet jeśli jesteś tak zraniony, że w nią nie wierzysz."
"Dwie miłości" Sandi Lynn

Tytuł: Dwie miłości
Autor: Sandi Lynn
Wydawnictwo: Amber
Gatunek: Litera obyczajowa i romans. 
Ilość stron: 265


Recenzja: 
Przyszła pora na kolejną recenzje literatury obyczajowej, a mowa tutaj o "Dwie miłości" Sandi Lynn. Pewnie zadajecie sobie pytanie czy ja nie mam już dosyć czytania takich książek? Otóż nie, uwielbiam takie książki lecz niestety czasami, książki bywają przewidywalne, krótkie i średnio burzliwe ale o tym w dalszej części recenzji. 

Delilah Graham - młoda kobieta, która nie miała łatwo w życiu. Musiała zajmować się swoim rodzeństwem w bardzo młodym wieku. Poświęcić swoją karierę na rzecz wychowania braci i siostrę. Posiada duszę artystki, śpiewa i komponuje swoją muzykę.
Oliver Wyatt - młody miliarder, właściciel firmy i jednego z najbardziej przystojnych ciał w całym mieście. Wychowuje samotnie córkę, która straciła matkę. 

Co tych dwoje może połączyć? W sumie nic innego jak miłość i nie ma co tego ukrywać. Raczej nie będzie to spojler. Niestety nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Obydwoje spotykają się w całkiem dziwnej sytuacji, Delilah jest kelnerką w jednej z podrzędnych kawiarenek, którą odwiedził z córką miliarder. Cud chciał, że usiedli w sektorze, który obsługuje dziewczyna. Co się wydarzyło, że ich los się połączył? Mogę zdradzić, że połączyła ich muzyka i córka Oliviera - Sophie. 

Nie chce Wam zdradzać za wiele ponieważ pozycja jest tak chudziutka, że naprawdę niewiele potrzeba aby zniszczyć komuś frajdę z czytania. Lecz czy ja miałam frajdę? Szczerze powiedziawszy książka jest całkiem przyzwoita, nie mogę jej zarzucić, że nadaje się wyłącznie do kosza lecz po prostu mnie nie porwała, racja przeczytałam ją w dwa popołudnia (wystarczyłby jeden ale ze względu na święta i odwiedziny rodziny musiałam odłożyć czytanie). Czyta się ją mimo wszystko przyjemnie lecz dla mnie osobiście akcja dzieje się zbyt szybko, lubię gdy jest jakiś wstęp, a miłość czy nawet spotkanie bohaterów odbywa się troszkę dalej, a nie na pierwszej czy drugiej stronie książki. Na pewno są osoby, które lubią coś takiego lecz niestety nie ja. Lecz czego mogłam się spodziewać po książce, która ma 265 stron? Bohaterowie nie mogą poznać się nawet na 50 stronie bo to już całkowicie byłaby klapa, że ledwo się poznają, a tu już koniec książki.

Książka zapowiadała się jakoś do połowy, że będzie to spokojna pozycja lecz nagle słownictwo bohaterów jak i zachowanie się zmieniło i to na dosyć ostre. Nie pasowało mi do tej książki i nie przypadło mi do gustu wpychanie na sile wątków erotycznych i niektórych sformułowań.
Historia nie powala, książka to dobry materiał dla jakiegoś reżysera na komedie romantyczną i to taką komedię dolnych lotów.

Czy jest coś co mogę pochwalić w tej pozycji? Szczerze tak siedzę i piszę, na chwilę obecną są same minusy ale coś jednak musiało być dobre, że tak szybko ją przeczytałam. Bohaterowie są tacy sobie, mało wyraziści i nijacy. Książka jest niesamowicie krótka. Historia to raczej średniak. Więc co?

Wydaje mi się, że kluczem do odpowiedzi na to pytanie będzie to, że zadziałała na mnie Magia Świąt (mimo, że nie jest to pozycja świąteczna) czyli może potrzebowałam takiego cienkiego i niewymagającego tytułu, który raz dwa pokarze fakty i zakończy się. Wydaje mi się, że jest to jedyna i właściwa odpowiedź.

Podsumowując: książka jest taka sobie, jeśli nie macie co do czytania lub potrzebujecie czegoś co przeczytacie na raz i nie pogubicie się w fabule to możecie po nią sięgnąć lecz nie jest to wybitny tytuł. Jeśli obszerność drugiego tomu jest podobna to może ją przeczytam, żeby zakończyć tą serię. Ogólnie to średnio polecam. 
Ogólna ocena: 6/10

21 grudnia 2017

[28] Świeżo po: "Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna." Tara Sivec


"Milcz, kiedy do mnie mówisz! — wrzasnął Gavin.
Szybko zasłoniłam mu usta dłonią.
Powinnam była zabrać ze sobą taśmę klejącą i paralizator."

Tara Sivec – Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna


Tytuł: Pokusy i Łakocie. Rodzina nie do końca idealna. 
Autor: Tara Sivec
Wydawnictwo: Helion
Gatunek: Litera obyczajowa i romans. 
Ilość stron: 280


Recenzja: 
Tak jak wspominałam po kilkudniowej przerwie wracam do Was z recenzją drugiego tomu serii "Pokusy i Łakocie" . Po przeczytaniu pierwszej części zostawiłam bardzo miłą i pozytywną recenzją i odczycie, że książka może mnie tak rozbawić i do tego być tak przyjemna w czytaniu.


Czy podczas drugiego tomu się zawiodłam? A może, było równie dobrze? Tego przekonacie się po zapoznaniu z moją recenzją. 

Zaczynając od początku, bohaterów znamy już z pierwszej części, a mowa o Carterze i Claire. Jak dobrze sobie myślicie stanowią kochającą się parę z dzieckiem, wszystko wyjątkowo im się układa, aż to dziwne jak na książki, zazwyczaj coś trafia szlag, a tutaj nie. 
Claire i Carter postanawiają zamieszkać razem jak prawdziwa rodzina, skoro po tylu latach się odnaleźli chcieli spędzać każdą wolną chwilę, a nie mieli ich za dużo ze względu na prowadzony biznes Claire, a mowa tutaj o ciastkarni w których młoda kobieta sprzedawała swoje wypieki. 

Szczerze zastanawiam się teraz pisząc tą recenzję jak ja przebrnęłam przez tą książkę skoro wszystko układa się tak dobrze? Chyba głównym powodem jest to, że humor który był ukazany w pierwszym tomie pozostał, a może jeszcze stał się bardziej zabawniejszy. Często śmiałam się do rozpuku po raz kolejny, a to bardzo dobrze świadczy o książce! Dodatkowo bohaterowie nadal pozostają bez zmian i mają w sobie to coś, z całego serduszka, każdy bohater mnie urzekł. Bardzo rzadko spotyka się taką książkę, ale wracając do bohaterów i ich perypetii, chciałabym napisać coś więcej lecz napisanie czegoś dodatkowo może Wam zaspojlerować część pierwszą po którą sięgnęło na pewno niewiele osób, a bardzo nie chciałabym do tego doprowadzić i psuć niektórym zabawy z czytania. Chciałabym Was namówić do przeczytania tej pozycji bo naprawdę warto. Także może pozostawię tutaj tylko swoją opinie z leciuteńkim wstępem aby za wiele Wam nie zdradzać. 
Czy pojawiają się sceny erotyczne jak w pierwszej części? Owszem kilka się pojawia ale jest to znikoma ilość i nie musicie się przejmować, że co rozdział dochodzi do zbliżenia bohaterów.

Ta część jest zdecydowanie, krótsza i nad tym niestety ubolewałam bo nie chciałam kończyć przygody z tą zwariowaną rodzinką jak sam tytuł nam sugeruje. Jest jeszcze tom trzeci, zaczęłam go dzisiaj czytać lecz ten tom jest o innych bohaterach chociaż tyle że nalezą do paczki znajomych Cartera i Claire lecz nie jest już stricte o nich i sama nie wiem, mam mieszane uczucia lecz tak czy siak dam szanse tej pozycji. Skoro dwie poprzednie były tak dobre, także na dniach możecie się również spodziewać trzeciej i chyba ostatniej części Słodyczy i Łakoci

Podsumowując mega krótki post, który ma was pognać do czytania i nie powiedzieć za wiele: Z całego serca polecam po raz kolejny tą pozycje. Nie zawiedziecie się! Przygotujcie sobie kubek kawy czy herbatki usiądźcie w fotelu i niech porwie Was czytanie! Zdecydowanie będę śledzić inne książki tej autorki bo ma bardzo fajny styl pisania i bardzo miło się to czyta. 

Ogólna ocena: 9/10

17 grudnia 2017

[27] Świeżo po: "Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości" Tara Sivec


"Nie będziesz chorował mojej mamusi, fajfusie! — wydarł się Gavin, najpierw
wskazując swoje oczy, a potem wytykając dwa palce w stronę Cartera, podobnie jak wcześniej
Liz.
"
Tara Sivec – Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości


Tytuł: Pokusy i Łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości.
Autor: Tara Sivec
Wydawnictwo: Helion
Gatunek: Litera obyczajowa i romans. 
Ilość stron: 366


Recenzja: 
Witam Was bardzo serdecznie po dosyć długiej przerwie w pisaniu recenzji, niestety na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, ze miałam ogrom nauki na uczelni (mam jeszcze sporo materiału do ogarnięcia na jutro lecz mój mózg już ma dosyć). Przez uczelnie nie czytałam, a bez czytania nie ma recenzji. Mam nadzieję, że mi to jakoś wybaczycie ponieważ przychodzę do Was z fantastyczną pozycją jeśli mowa o książkach obyczajowych tudzież romansiku, a mowa tutaj o "Słodycze i Łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości" autorstwa Tary Sivec. 

Na samym początku może poznajmy głównych bohaterów, a mowa o Carterze i Claire - podczas zabawy akademickiej połączył ich przypadek, a piw-pong tylko przesądził sprawą, a dokładnie oboje pod wpływem alkoholu wylądowali w łóżku. Na domiar złego za wiele z tego nie wynieśli, a dla Claire był to pierwszy raz, który zakończył się dla niej mało przyjemnie - zaszła w ciąże. Ale żeby pech dziewczyny nie był za mały rano po incydencie uciekła z sypialni (wtedy bowiem nie widziała, że za dziewięć miesięcy zostanie mamą) i nawet nie wiedziała jak jej "ukochany na jedną noc" miał na imię, a o nazwisku już nie wspomnę i było tak w drugą stronę. 
Oboje siebie szukali ale przez pięć lat się nie znaleźli, aż do momentu gdy Carter wparował do baru w którym pracowała Claire - on jej nie pamiętał (a raczej nie pamiętał twarzy dziewczyny, która pachniała czekoladą i straciła z nim dziewictwo pięć lat temu) ona za to pamiętała go doskonale ponieważ w domu posiadała jego młodszą kopię, a mowa o Gavinie - poznajemy go gdy ma cztery lata, a zachowuje się jakby miał co najmniej dziesięć. Ma niewyparzony język ale nie da się go nie polubić.
Dodatkowo poza głównymi bohaterami poznajemy ich przyjaciół którzy są totalnie zwariowani i również nie da się ich nie lubić. Nie było bohatera, który mnie irytował, a to już duży sukces!


Jak potoczą się dalsze losy Claire i Cartera? Czy mężczyzna dowie się, że ma syna? Czy stworzą rodzinę? Tego dowiecie się tradycyjnie po zapoznaniu z książką. 


Jeśli mam być szczera dawno nie czytałam książki na której śmiałabym się aż tak bardzo - w niektórych momentach muszę przyznać książka jest lekko wulgarna ale tylko lekko i tylko w pewnych momentach ale humor jest tak fantastyczny, że przypadła mi do gustu od pierwszych stron i już jestem w trakcie czytania drugiej części (a powinnam się uczyć na kolokwium, brawo ja!) także za kilka dni powinna się pojawić recenzja drugiego tomu i daj Boże aby nie była ona gorsza ponieważ na chwilę obecną jest to najlepsza książka jaką przeczytałam w tym kończącym się roku.
Wracając do humoru w książce muszę ostrzec, że nie każdemu może się on spodobać bo wiadomo, każdy ma swój gust ale ja z ręką na sercu śmiałam się bardzo często.
Historia może nie jest jakaś bardzo oryginalna ale czytało się ją tak przyjemnie, że nie było momentu w którym się nudziłam, pochłonęłam ją raz dwa i tak jest z tomem drugim na chwilę obecną.


Podsumowując: Książka posiada dużo nietuzinkowego humoru (pierwszy raz zgadzam się z dopiskiem na okładce - tym razem to prawda, a nie naciągane dobre słowa!). Postacie są wielobarwne i bardzo przyjemne, każdy odnajdzie kogoś dla siebie. Historia może nie jest górnych lotów ale jest bardzo przyjemna jeśli mowa o romansie, a tym bardziej o obyczajówce.

Czyli w skrócie gorąco polecam, każdemu kto lubi taki gatunek ewentualnie szuka czegoś przy czym będzie miał okazje się pośmiać. 

Ogólna Ocena: 9/10


6 grudnia 2017

[26] Świeżo po: "Czy wspomniałem, że Cię potrzebuje?" Estelle Maskame - RECENZJA URODZINOWA!






"Tak to już jest z odległością: albo sprawia, że oddalasz się od kogoś, albo uświadamia ci, jak bardzo go potrzebujesz."
Estelle Maskame – Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?



Tytuł: Czy wspomniałem, że Cię potrzebuje?
Autor: Estelle Maskame
Wydawnictwo: Feeria Young
Gatunek: Litera młodzieżowa
Ilość stron: 360


Recenzja:
Tak jak wspominałam kilka tygodniu temu, pisząc recenzję "Czy wspomniałam, że Cię Kocham?"  na moim blogu po krótkiej przerwie spowodowanej natłokiem obowiązków na uczelni wracam do Was z recenzją drugiego tomu, a mowa tutaj o książce "Czy wspomniałem, że Cię potrzebuje?" napisaną przez Estelle Maskame.

Tak jak w poprzedniej części bohaterowie pozostają tacy sami: Eden - młoda dziewczyna, która nieszczęśliwie zakochuje się w swoim przybranym bracie. Bardzo trudna sytuacja i raczej niecodzienna, czasami bywa tematem tabu ponieważ jednak Nasza Wiara raczej nie toleruje takich wybryków, natomiast w książce możemy się wtopić w całkiem inną historię, niby banalną bo miłości ale jednak miłości zakazanej, która dodaje pikanterii. Ale, żeby Eden nie była samotna pojawia się również drugi główny bohater, a mowa tutaj o Tylerze.

Więc wracając do tematu, wydarzenia z tej części książki są ukazane dokładnie dwa lata od pierwszej części. Tyler wyjechał do Nowego Jorku i tam odbywał spotkania z osobami w podobnej sytuacji jak niegdyś był on - a mowa o znęcaniu się przez starszą osobą, którą  był jego ojciec. Fatalna sytuacja, jak pod koniec pierwszej części dowiadujemy się czemu Tyler był takim dupkiem, ponieważ przybierał maskę, która ukształtowała się przez wydarzenia związane z jego ojcem.

Tyler zaprasza swoją przybraną siostrę i miłość życia aby spędziła u niego w NY całe wakacje. Eden bez zastanowienia się zgadza, zostawia swoją rodzinę w mieście oraz nowego chłopaka Dean'a - najlepszego kumpla Tylera. Niewygodna sytuacja, serce Eden należy do przybranego brata lecz jest z jego najlepszym przyjacielem, jak się to zakończy? Sami musicie to sprawdzić, ale z ręką na sercu obiecuje Wam, że zakończenie Was zaskoczy i stwierdzicie "Ale jak to? Dlaczego?" 

Czy ta część była gorsza niż pierwsza? Standardowy dylemat za każdym razem jak sięgam po kilkutomowe książki, boje się że kolejne części będą tylko gorsze. Tak na prawdę nie mogę się do niczego doczepić w tej części tak jak było w pierwszej ale odczuwam takie uczucie, że czegoś mi brakło. Mimo, że przyjemnie mi się czytało to czasami były momenty, że wiało nudą. 

Podsumowując: Książka była całkowicie przyjemna i miła w czytaniu, niecodzienna fabuła z wątkiem miłości, nie nudziła mnie ale jak mam być szczera to czegoś mi zabrakło. Niedługo zapoznam się z trzecią częścią i mam nadzieję, że nie spadnie ona jeszcze niżej niż ta pozycja. 
Mimo wszystko polecam, każdej osobie która lubi taki gatunek książek, przeczytacie ją w dwa wieczory i nie powinniście narzekać. 
Ogólna Ocena: 7/10 


Wybaczcie, że tak krótko ale dzisiaj jestem tak zalatana ze względu, że właśnie w Mikołajki mam urodziny. I ciągle, ktoś coś chce, a to złożyć życzenia, a to zrobić coś. Niby zwykły dzień, a taki niecodzienny. 
Czuje się staro! :(